Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary Damy i huzary

Damy i huzary

Autor: Aleksander Fredro

Reżyseria: Karolina Labahua

Spektakl

Najbliższe spektakle

Sobota 5 września, 16:00

location

Toruń, Muzeum „Pamięć i Tożsamość" im. św. Jana Pawła II

Poniedziałek 28 września, 19:00

location

Grodzisk Mazowiecki, Kino Grodziskiego Centrum Kultury

Piątek 16 października, 19:00

location

Siedlce, Centrum Kultury i Sztuki

Jak otrzymać bilet na darmowy spektakl

Kup lub zarezerwuj bilety na spektakle i wydarzenia Teatru Klasyki Polskiej – online, mailowo lub telefonicznie.

Repertuar najbliższych spektakli w Warszawie i innych miastach. Dowiedz się gdzie i kiedy zagramy nasze spektakle. Bądź na bieżąco!

O spektaklu

„Damy i huzary” to błyskotliwa opowieść o starciu dwóch światów – uporządkowanego, męskiego uniwersum wojskowych na urlopie oraz żywiołowej, pełnej emocji rzeczywistości kobiet, które niespodziewanie przejmują przestrzeń domu Majora. Fredrowski humor, oparty na precyzyjnej konstrukcji dialogu i wyrazistych charakterach, w tej inscenizacji zyskuje współczesną energię i świeżość.

 

Jak podkreśla reżyserka spektakl wydobywa z klasyki jej najbardziej aktualny wymiar i psychologiczną głębię.
„Moim celem jest wydobycie z bohaterów ich autentyczności – Major, Rotmistrz czy siostry nie są jedynie figurami z komedii, ale ludźmi z krwi i kości, targanymi namiętnościami i śmiesznostkami, które odnajdujemy w nas samych. Zapraszamy Państwa do świata, w którym humor jest formą dialogu, a teatr – lustrem, w którym odbija się wieczna, radosna i skomplikowana gra płci. Bo jak uczy nas Fredro: przeciwko strategii serca żadna armia nie ma szans”.

 

Spektakl to pełne humoru, wizualnie dopracowane widowisko, które przyciąga zarówno miłośników klasyki, jak i widzów poszukujących świeżych interpretacji znanych tekstów.

Twórcy

Obsada

toggle

Jarosław Gajewski

Major

Spektakl Ambasador

Andrzej Mastalerz

Rotmistrz

Sebastian Fabijański

Edmund

placeholder

Piotr Kramer

Edmund

Dariusz Kowalski

Kapelan

Lidia Sadowa

Pani Orgonowa

placeholder

Wiktoria Gorodecka

Pani Orgonowa

placeholder

Agata Piotrowska-Mastalerz

Pani Dyndalska

Marta Dylewska

Panna Aniela

placeholder

Julia Grenda

Zofia

Justyna Fabisiak

Zuzia

placeholder

Marta Tabęcka

Józia

Paweł Lipnicki

Grzegorz

Henryk Gołębiewski

Rembo

Realizatorzy

toggle

Aleksandra Reda

Scenografia i kostiumy

Klara Waliszewska

Asystentka kostiumografki

Michał Drozd

Reżyseria świateł

Jarosław Staniek

Choreografia

Marcin Markowicz

Muzyka

Kamila Siwińska

Projekcje / wizualizacje

1/0

1/0

Powiadomimy cię mailem,
gdy będziemy w twojej okolicy

Miasto

Białystok

Bydgoszcz

Gdańsk

Gorzów Wielkopolski

Katowice

Kielce

Kraków

Lublin

Łódź

Olsztyn

Opole

Poznań

Rzeszów

Szczecin

Toruń

Warszawa

Wrocław

Zielona Góra

Recenzje
krytyków (1)

„Damy i huzary”

Damskie intrygi   Na ile dobrotliwa drwina hrabiego Fredry z kobiet to dziś wyzwanie dla politycznej poprawności?   Premiera „Dam i huzarów” Aleksandra Fredry w Miejskim Centrum Kultury w Żyrardowie to wyprawa do krainy dzieciństwa. Trudno zapomnieć spektakl telewizyjny Olgi Lipińskiej z roku 1973 czy inscenizację Edwarda Dziewońskiego z roku 1977. Ich atutem były doborowe obsady – Jan Kobuszewski w pierwszej był Kapelanem, w drugiej – Rotmistrzem. Ta jedna z lepszych Fredrowskich komedii była popularna w PRL-u i nawet w III RP.   Tym razem zajął się nią Teatr Klasyki Polskiej, reżyseruje Karolina Labahua. Ta ekipa wozi Fredrę po całej Polsce, zrobiła już „Zemstę”, „Śluby panieńskie” i „Dożywocie”. Nasz XIX-wieczny odpowiednik Moliera wszędzie jest witany szczególnie gorąco. W lipcu „Damy i huzary” będą ozdobą Fredrowskiego festiwalu w warszawskich Łazienkach.   To opowieść o oficerach, którzy wypoczywają w majątku starego wojaka Majora. On, a także Rotmistrz, Kapelan i młody protegowany Majora Porucznik, wydają się szczęśliwi w świecie kawalerskich rozrywek. Ale następuje najazd trzech sióstr gospodarza, a wraz z nim zderzenie skrajnie odmiennych upodobań, ale i spiętrzenie intryg. Panie chcą z powodów majątkowych ożenić brata z córką najstarszej z nich, Orgonowej, Zosią.   Na ile dobrotliwa drwina hrabiego Fredry z kobiet to dziś wyzwanie dla politycznej poprawności? Przypisuje im kłótliwość, zaborczość i permanentny chaos. Fredro wiele razy pisał o manipulowaniu szczęściem młodych, ale tu egzekutorkami patriarchalnych reguł są właśnie panie. Starzy huzarzy grzeszą naiwnością i zbyt łatwo zaczynają tęsknić za ożenkiem, ale w intrygach prym wodzą niewiasty. Ta wojna płci zostaje rozładowana mariażem młodych: Porucznika i Zosi. W roku napisania sztuki, 1825 r., sam Fredro walczył o związek z Zofią Skarbkową, którą rozwiódł z poprzednim mężem.   W scenografii Aleksandry Redy klasyczny salonik przyozdobiony jest pięknym, niemal bajkowym tłem.   Żadnych współczesnych strojów, nie miałoby to sensu. Nie ma tu wielkich tematów ani przełomowej wymowy, ale jest gra charakterów, moc gagów słownych i kilka przewrotek akcji. Z reakcji publiki wynika, że to recepta na śmiech i na ciekawość ludzkimi losami. Karolina Labahua postawiła precyzyjnie na niesłabnące tempo i wyraziste typy.   Jarosław Gajewski (Major), Andrzej Mastalerz (Rotmistrz) i Dariusz Kowalski (Kapelan) to typy najbardziej fredrowskie z fredrowskich, lekko szarżujące i pilnujące granic owej szarży, wiarygodne psychologicznie, choć nie przesadzające z psychologią. Kontrapunktem dla nich są panie. W sugestywnej kreacji Wiktorii Gorodeckiej jako Orgonowej dostrzegłem pomimo farsowych sztuczek zaczyn poważniejszej historii. To matka naginająca córkę do swojej woli w imię bezlitosnego pragmatyzmu, którego nauczyło ją zapewne własne małżeństwo.   Uzupełniają ją bardziej bezproblemową kpiną: Agata Mastalerz (Dyndalska) i Marta Dylewska (panna Aniela). To przykład, na ile aktor wpływa na ocenę swojej postaci. Kiedyś żałowałem starej panny Anieli, kiedy traciła w finale szansę na małżeństwo z Rotmistrzem. Bo grała ją u Olgi Lipińskiej Zofia Kucówna, nadająca jej bardziej ludzkie rysy. Dylewska czyni ją na tyle niesympatyczną intrygantką, że na sympatię nie zasługuje.   Julia Grenda (Zosia) i Sebastian Fabijański (Porucznik) to postaci z romansowej ścieżki komedii. Choć on, filmowy gwiazdor, wyposaża amanta w porcyjkę nonszalancji, ba, autoironii. Huzarscy podoficerowie, czyli ramole: Grześ (Paweł Lipnicki) i Rembo (Henryk Gołębiewski, dawna gwiazda kina dziecięcego) muszą budzić w nas rozrzewnienie. Uwagę przykuwają bardzo nowocześnie poderotyzowane służące: Józia (Marta Tabęcka) i zwłaszcza Zuzia (Justyna Fabisiak). Nie tylko nas czarują nad balią pełną wody, ale komentują pięknie logikę świata, w którym dominacja mężczyzn bywa pozorna.   „Damy i huzary”, reż. Karolina Labahua, Teatr Klasyki Polskiej

Piotr Zaremba

CZYTAJ DALEJ

07.07.2026

„Damy i huzary”

Damskie intrygi   Na ile dobrotliwa drwina hrabiego Fredry z kobiet to dziś wyzwanie dla politycznej poprawności?   Premiera „Dam i huzarów” Aleksandra Fredry w Miejskim Centrum Kultury w Żyrardowie to wyprawa do krainy dzieciństwa. Trudno zapomnieć spektakl telewizyjny Olgi Lipińskiej z roku 1973 czy inscenizację Edwarda Dziewońskiego z roku 1977. Ich atutem były doborowe obsady – Jan Kobuszewski w pierwszej był Kapelanem, w drugiej – Rotmistrzem. Ta jedna z lepszych Fredrowskich komedii była popularna w PRL-u i nawet w III RP.   Tym razem zajął się nią Teatr Klasyki Polskiej, reżyseruje Karolina Labahua. Ta ekipa wozi Fredrę po całej Polsce, zrobiła już „Zemstę”, „Śluby panieńskie” i „Dożywocie”. Nasz XIX-wieczny odpowiednik Moliera wszędzie jest witany szczególnie gorąco. W lipcu „Damy i huzary” będą ozdobą Fredrowskiego festiwalu w warszawskich Łazienkach.   To opowieść o oficerach, którzy wypoczywają w majątku starego wojaka Majora. On, a także Rotmistrz, Kapelan i młody protegowany Majora Porucznik, wydają się szczęśliwi w świecie kawalerskich rozrywek. Ale następuje najazd trzech sióstr gospodarza, a wraz z nim zderzenie skrajnie odmiennych upodobań, ale i spiętrzenie intryg. Panie chcą z powodów majątkowych ożenić brata z córką najstarszej z nich, Orgonowej, Zosią.   Na ile dobrotliwa drwina hrabiego Fredry z kobiet to dziś wyzwanie dla politycznej poprawności? Przypisuje im kłótliwość, zaborczość i permanentny chaos. Fredro wiele razy pisał o manipulowaniu szczęściem młodych, ale tu egzekutorkami patriarchalnych reguł są właśnie panie. Starzy huzarzy grzeszą naiwnością i zbyt łatwo zaczynają tęsknić za ożenkiem, ale w intrygach prym wodzą niewiasty. Ta wojna płci zostaje rozładowana mariażem młodych: Porucznika i Zosi. W roku napisania sztuki, 1825 r., sam Fredro walczył o związek z Zofią Skarbkową, którą rozwiódł z poprzednim mężem.   W scenografii Aleksandry Redy klasyczny salonik przyozdobiony jest pięknym, niemal bajkowym tłem.   Żadnych współczesnych strojów, nie miałoby to sensu. Nie ma tu wielkich tematów ani przełomowej wymowy, ale jest gra charakterów, moc gagów słownych i kilka przewrotek akcji. Z reakcji publiki wynika, że to recepta na śmiech i na ciekawość ludzkimi losami. Karolina Labahua postawiła precyzyjnie na niesłabnące tempo i wyraziste typy.   Jarosław Gajewski (Major), Andrzej Mastalerz (Rotmistrz) i Dariusz Kowalski (Kapelan) to typy najbardziej fredrowskie z fredrowskich, lekko szarżujące i pilnujące granic owej szarży, wiarygodne psychologicznie, choć nie przesadzające z psychologią. Kontrapunktem dla nich są panie. W sugestywnej kreacji Wiktorii Gorodeckiej jako Orgonowej dostrzegłem pomimo farsowych sztuczek zaczyn poważniejszej historii. To matka naginająca córkę do swojej woli w imię bezlitosnego pragmatyzmu, którego nauczyło ją zapewne własne małżeństwo.   Uzupełniają ją bardziej bezproblemową kpiną: Agata Mastalerz (Dyndalska) i Marta Dylewska (panna Aniela). To przykład, na ile aktor wpływa na ocenę swojej postaci. Kiedyś żałowałem starej panny Anieli, kiedy traciła w finale szansę na małżeństwo z Rotmistrzem. Bo grała ją u Olgi Lipińskiej Zofia Kucówna, nadająca jej bardziej ludzkie rysy. Dylewska czyni ją na tyle niesympatyczną intrygantką, że na sympatię nie zasługuje.   Julia Grenda (Zosia) i Sebastian Fabijański (Porucznik) to postaci z romansowej ścieżki komedii. Choć on, filmowy gwiazdor, wyposaża amanta w porcyjkę nonszalancji, ba, autoironii. Huzarscy podoficerowie, czyli ramole: Grześ (Paweł Lipnicki) i Rembo (Henryk Gołębiewski, dawna gwiazda kina dziecięcego) muszą budzić w nas rozrzewnienie. Uwagę przykuwają bardzo nowocześnie poderotyzowane służące: Józia (Marta Tabęcka) i zwłaszcza Zuzia (Justyna Fabisiak). Nie tylko nas czarują nad balią pełną wody, ale komentują pięknie logikę świata, w którym dominacja mężczyzn bywa pozorna.   „Damy i huzary”, reż. Karolina Labahua, Teatr Klasyki Polskiej

Piotr Zaremba

CZYTAJ DALEJ

07.07.2026

07.07.2026

Recenzja „Damy i huzary”

Autor recenzji: Piotr Zaremba

Damskie intrygi   Na ile dobrotliwa drwina hrabiego Fredry z kobiet to dziś wyzwanie dla politycznej poprawności?   Premiera „Dam i huzarów” Aleksandra Fredry w Miejskim Centrum Kultury w Żyrardowie to wyprawa do krainy dzieciństwa. Trudno zapomnieć spektakl telewizyjny Olgi Lipińskiej z roku 1973 czy inscenizację Edwarda Dziewońskiego z roku 1977. Ich atutem były doborowe obsady – Jan Kobuszewski w pierwszej był Kapelanem, w drugiej – Rotmistrzem. Ta jedna z lepszych Fredrowskich komedii była popularna w PRL-u i nawet w III RP.   Tym razem zajął się nią Teatr Klasyki Polskiej, reżyseruje Karolina Labahua. Ta ekipa wozi Fredrę po całej Polsce, zrobiła już „Zemstę”, „Śluby panieńskie” i „Dożywocie”. Nasz XIX-wieczny odpowiednik Moliera wszędzie jest witany szczególnie gorąco. W lipcu „Damy i huzary” będą ozdobą Fredrowskiego festiwalu w warszawskich Łazienkach.   To opowieść o oficerach, którzy wypoczywają w majątku starego wojaka Majora. On, a także Rotmistrz, Kapelan i młody protegowany Majora Porucznik, wydają się szczęśliwi w świecie kawalerskich rozrywek. Ale następuje najazd trzech sióstr gospodarza, a wraz z nim zderzenie skrajnie odmiennych upodobań, ale i spiętrzenie intryg. Panie chcą z powodów majątkowych ożenić brata z córką najstarszej z nich, Orgonowej, Zosią.   Na ile dobrotliwa drwina hrabiego Fredry z kobiet to dziś wyzwanie dla politycznej poprawności? Przypisuje im kłótliwość, zaborczość i permanentny chaos. Fredro wiele razy pisał o manipulowaniu szczęściem młodych, ale tu egzekutorkami patriarchalnych reguł są właśnie panie. Starzy huzarzy grzeszą naiwnością i zbyt łatwo zaczynają tęsknić za ożenkiem, ale w intrygach prym wodzą niewiasty. Ta wojna płci zostaje rozładowana mariażem młodych: Porucznika i Zosi. W roku napisania sztuki, 1825 r., sam Fredro walczył o związek z Zofią Skarbkową, którą rozwiódł z poprzednim mężem.   W scenografii Aleksandry Redy klasyczny salonik przyozdobiony jest pięknym, niemal bajkowym tłem.   Żadnych współczesnych strojów, nie miałoby to sensu. Nie ma tu wielkich tematów ani przełomowej wymowy, ale jest gra charakterów, moc gagów słownych i kilka przewrotek akcji. Z reakcji publiki wynika, że to recepta na śmiech i na ciekawość ludzkimi losami. Karolina Labahua postawiła precyzyjnie na niesłabnące tempo i wyraziste typy.   Jarosław Gajewski (Major), Andrzej Mastalerz (Rotmistrz) i Dariusz Kowalski (Kapelan) to typy najbardziej fredrowskie z fredrowskich, lekko szarżujące i pilnujące granic owej szarży, wiarygodne psychologicznie, choć nie przesadzające z psychologią. Kontrapunktem dla nich są panie. W sugestywnej kreacji Wiktorii Gorodeckiej jako Orgonowej dostrzegłem pomimo farsowych sztuczek zaczyn poważniejszej historii. To matka naginająca córkę do swojej woli w imię bezlitosnego pragmatyzmu, którego nauczyło ją zapewne własne małżeństwo.   Uzupełniają ją bardziej bezproblemową kpiną: Agata Mastalerz (Dyndalska) i Marta Dylewska (panna Aniela). To przykład, na ile aktor wpływa na ocenę swojej postaci. Kiedyś żałowałem starej panny Anieli, kiedy traciła w finale szansę na małżeństwo z Rotmistrzem. Bo grała ją u Olgi Lipińskiej Zofia Kucówna, nadająca jej bardziej ludzkie rysy. Dylewska czyni ją na tyle niesympatyczną intrygantką, że na sympatię nie zasługuje.   Julia Grenda (Zosia) i Sebastian Fabijański (Porucznik) to postaci z romansowej ścieżki komedii. Choć on, filmowy gwiazdor, wyposaża amanta w porcyjkę nonszalancji, ba, autoironii. Huzarscy podoficerowie, czyli ramole: Grześ (Paweł Lipnicki) i Rembo (Henryk Gołębiewski, dawna gwiazda kina dziecięcego) muszą budzić w nas rozrzewnienie. Uwagę przykuwają bardzo nowocześnie poderotyzowane służące: Józia (Marta Tabęcka) i zwłaszcza Zuzia (Justyna Fabisiak). Nie tylko nas czarują nad balią pełną wody, ale komentują pięknie logikę świata, w którym dominacja mężczyzn bywa pozorna.   „Damy i huzary”, reż. Karolina Labahua, Teatr Klasyki Polskiej